Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

Tilda - nowa sukienka

Po odświeżeniu fryzury Tilda zapragnęła uzupełnić sobie szafę. 
Na szybko powstała sukienka ze starego t-shirta. Wykrój z głowy i od ręki - dosłownie.


Bawełna z t-shirtów ma to do siebie, że krawędzie można wykończyć poprzez naciągnięcie tkaniny. Zrobi się wtedy śliczny rulonik. 
Wzory na sukience namalowane granatowym pisakiem do tkanin i zaprasowane. Rękawki podwinięte, zgodnie z obowiązującą modą :) 
Getry i komin również uszyte z t-shirta, niestety na zdjęciu nie widać, ale są granatowe. Całość, jak na tempo wykonania, wyszła naprawdę ładnie :)



środa, 30 października 2013

Tilda - włosy, efekt końcowy

Nawiązując do poprzedniego posta: tak wyglądają włosy przyszyte do "skóry" głowy lalki. 





Wystarczy teraz wziąć nożyczki i podciąć włosy tak, jak podpowiada nam wyobraźnia.

Ja niestety nie jestem fryzjerem, zdolności do cięcia włosów nie mam i na dodatek jestem mamą chłopca:) Nigdy nie miałam okazji nauczyć się pleść warkocza tzw. francuza i nigdy nie pociągała mnie zabawa włosami. Dlatego musicie wybaczyć, że moja Tilda ma PO PROSTU kucyk. Nic więcej nie potrafię:)



 




piątek, 25 października 2013

Tilda - przepis na włosy

Moja Tilda siedziała przez całe lato na parapecie. Widziałyśmy się nawzajem i było nam całkiem miło razem spędzać czas :)
Niestety, okazało się, że jej włosy zrobione z brązowej wełny zupełnie się przebarwiły pod wpływem promieni słonecznych.
W związku z tym, że musiałam zrobić nowe postanowiłam podzielić się moją (bardzo prostą) metodą na włosy dla Tildy czy też każdej innej szmacianej lalki.

Podstawą jest oczywiście wełna, sznurek lub grubsza nić. Ja znalazłam w pasmanterii takie akrylowe cudo. 


Następnie potrzebna będzie tekturka o długości dwa razy takiej, jakiej mają być włosy, mniej więcej oczywiście :) Wełnę, czy co tam mamy, owijamy wokół tekturki. Im więcej - tym włosy będą gęstsze. 



Ściągamy z tekturki dbając o to, żeby się nie rozpadło :) 



Kawałeczek cienkiej wstążki (moja ma 0,6 cm) kładziemy na środek i  przeszywamy na maszynie nicią w kolorze jak najbardziej zbliżonym do koloru włosów.  



Większa część pracy już za nami :) 



 A tak wygląda przedziałek od zewnętrznej, właściwej strony.



Teraz trzeba przymierzyć lalce włosy i podwinąć/podszyć tasiemki z obu stron do środka.


Włosy są już gotowe do przyszycia. Przyszywamy wyłącznie tasiemkę do "skóry" głowy, nie włosy.


Osobiście rozcinam końcówki włosów dopiero po przyszyciu ich do głowy lalki, ale można to zrobić wcześniej, np. po wszyciu tasiemki. 

Następnym razem pokażę, co z tego blond skalpu wyszło i jaki jest efekt końcowy :)

Mam nadzieję, że początkującym w temacie lalek choć trochę pomogłam :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Tilda - nad morze!

Tilda postanowiła powygrzewać się w letnich promieniach słońca na miękkiej, piaszczystej plaży. Niestety w jej garderobie brakowało ubrań odpowiednich na taką okazję. Udała się więc do krawca, który po licznych przymiarkach uszył taki oto zestaw. Na zbyciu miał również letnie klapki, które pasowały jak ulał na stopy Tildy. 




 



Koszulka powstała w banalny sposób. Położyłam lalkę na papierze i mniej więcej odrysowałam długość, wykrój pod pachami oraz szerokość. Szablon wycięłam i odrysowałam na tkaninie. Torebka powstała zupełnie na oko. Buty zrobione z kawałeczka filcu i dwóch cieniutkich paseczków materiału. 

 








sobota, 12 stycznia 2013

Tilda - metamorfoza

Mała Tilda siedziała w koszyku samotna, smutna (i ciągle w tych samym ciuchach!) już ładnych parę tygodni. Jej twarz była bez wyrazu, a małe, zielone oczka łypały złośliwie spod grzywy bujnych, lekko rudych włosów.
Jej stwórca postanowił "ocieplić" wizerunek biedaczki i zaprosił ją do wizażysty. Zapadła decyzja o zmianie koloru włosów. Zostały nałożone super-ekstra-fantastyczne odżywki, po których włosy zrobiły się grube, puszyste i lekko zakręcone. Na koniec Tilda została pomalowana przez wysokiej klasy specjalistę. Wreszcie widać jej zalotne rzęsy i cudowną linię ust! 

Może i nie wyglądasz jak prawdziwa Tilda, ale za to bardziej mi się podobasz - powiedział stwórca. 
A Tilda spłonęła rumieńcem i poczuła się niesamowicie kobieco. 








niedziela, 16 grudnia 2012

Tilda dziobata i jej ładniejsza siostra

Swoje lata już mam, a moje dzieciństwo przypadało na czasy PRL-u. Smutno było, szaro-buro i jakoś tak, w porównaniu z dniem dzisiejszym, biednie. O lalce Barbi marzyłam długo i kiedy jakimś cudem udało się ją mojej mamie kupić - byłam przeszczęśliwa.

Pamiętam jak szyłam jej ubranka, najpierw ręcznie, potem na maszynie. Kilkulatek na maszynie! Pamiętam, jak wyciągnęłam jakiś kupon pięknej tkaniny i wycięłam dość duży kwadracik na sukienkę dla lalki, a potem mama płakała, że taki piękny materiał miała na sukienkę dla siebie, a ja jej dziurę wycięłam i już nie wystarczy ... Co za czasy!

W każdym razie zebrało mi się na wspomnienia i zachciało mi się lalki. Lalki, żebym mogła znów uszyć jej jakieś ciuszki. Wpisałam w googlach "wykrój na lalkę" i odkryłam Tildę!  Czemu ja wcześniej na to nie wpadłam!

Przez weekend uszyłam dwie lale. Pierwsza szyta według tego wykroju:



Nawet byłam z niej zadowolona, dopóki moje dziecko nie zapytało się, co to za kaczorka szyję ... No niestety, straciłam do niej serce.

Wyszła dziobata kaczka i nie mogłam już na nią patrzeć. 




Postanowiłam uszyć inną, tym razem bez nosa, żeby uniknąć powtórki z rozrywki. Szyłam wg tego wykroju:




Wydłużyłam jej tylko nogi, bo jakieś krótkie były.

Wyszła całkiem przyzwoicie i szczerze powiem, według mnie, ten wykrój jest dużo prostszy, łatwiej się szyje. Konstrukcja ramion przypomina ludzką budowę ciała, co powoduje, że ubranka trochę lepiej wyglądają.  Bluzki i sukienki nie wiszą tak, jak na strachu na wróble.
Lala wygląda tak:


 





Żeby taka goła nie siedziała (zimno jest przecież) dostała ode mnie uszytą na szybko bluzkę i spódnicę. Myślę już o nowych ubrankach :)